(+) "Crumbl" Cookies SERNIK Z BRZOSKWINIAMI
Super przepis na pyszne ciastka, ale i krótka historia o hiper-konsumpcji napędzanej mikro-trendami i viralowym marketingiem, czyli marka Crumbl.
Crumbl to marka, która w ciągu kilku lat przeszła drogę od małej piekarni w Utah do ogólnokrajowego giganta i jednego z najbardziej hot tematów w świecie słodyczy.
Historia zaczęła się w 2017 roku, kiedy dwóch kuzynów – postanowiło znaleźć przepis na “idealne ciastko”. Piekli, testowali i rozdawali próbki, aż w końcu otworzyli swój pierwszy lokal. To byli ludzie kompletnie spoza branży! Jason McGowan miał doświadczenie w branży technologicznej – zajmował się projektowaniem i rozwijaniem produktów cyfrowych, a Sawyer Hemsley w momencie startu marki studiował marketing i zarządzanie. To dobra kombinacja skillów.
Pomysł na firmę powstał bardziej z chęci stworzenia wiralowego produktu i wykorzystania marketingu w social mediach niż z tradycyjnej pasji do pieczenia.
Od samego początku wiedzieli, że w świecie pełnym konkurencji nie wystarczy smaczny produkt– trzeba też (a może właśnie przede wszystkim) zrobić show.
Crumbl celowo zaprojektowało swoje produkty pod kątem wiralowości: ogromne ciasteczka, pudrowo-różowe pudełka i klipy reklamowe w slow motion z cieknącymi kremami, chrupiącą konsystencją – to wszystko sprawiało, że ich wypieki sprzedawały wizualną atrakcyjnością.
Estetyka to w dzisiejszym świecie ogromny atut!
Dlatego w Crumbl klient widzi cały proces powstawania ciastek, a do tego co tydzień pojawia się nowe menu. To tak zwane ROTUJĄCE MENU stało się ich znakiem rozpoznawczym – niektóre smaki wracają tylko raz na wiele miesięcy, co wywołuje efekt “ O jeju, MUSZĘ ich spróbować teraz!!!”.
To model przypominający premiery Nike – co tydzień, w niedzielę wieczorem, ogłaszano nową serię 6–8 smaków dostępnych tylko przez tydzień. Ta metoda budowania popytu i ograniczonej dostępności stworzyła efekt FOMO (fear of missing out), sprawiając, że klienci wracają co tydzień, by odkrywać nowe smaki.
Prawdziwa eksplozja popularności przyszła wraz z TikTokiem i Instagramem. Krótkie filmiki pokazujące, jak z ciastek wypływa krem, jak łamią się na pół i odsłaniają wnętrze, zbierały miliony wyświetleń. Różowe, charakterystyczne pudełko stało się niemal tak samo rozpoznawalne jak same ciastka. Do tego fala recenzji, tych pozytywnych i negatywnych, które nie miały negatywnego wpływu na brand w tamtym momencie – nie ważne co mówią, ważne, żeby mówili!
Ale za tym słodkim, zmyślnym marketingiem kryje się też sporo kontrowersji. Crumbl to ciastka olbrzymy – jedno może mieć nawet ponad 900 kalorii. Część osób zachwyca się ich wyglądem i pomysłowością smaków, inni twierdzą, że to przerost formy nad treścią – za słodkie, za ciężkie, czasem zbyt sztuczne w smaku. Recenzje w internecie są mieszane: jedni ustawiają się w kolejkach w dniu premiery nowego smaku, inni po jednym kęsie odkładają ciastko na bok.
Po drodze firma zebrała sporo krytyki — od pozwów i kar za naruszenia prawa pracy w niektórych franczyzach, przez zarzuty o przesycenie rynku i spadek jakości, po głośne komentarze o astronomicznej kaloryczności ciastek. Pojawiały się też kontrowersje dotyczące walki z konkurencją, zamykania punktów w słabszych lokalizacjach oraz pytań, czy hype nie przerósł samego produktu?
Mimo efektownych materiałów promocyjnych, wielu konsumentów zgłasza rozczarowanie smakowe, ale i wizualne. Problemy to np. przesłodzenie, nadmiernie miękka czy nieprzyjemnie glutowata struktura, ale też po prostu niechlujnie udekorowane ciastka.
Trzeba jednak przyznać jedno – Crumbl doskonale zna psychologię konsumenta. Tworzy produkt, który wygląda spektakularnie na zdjęciu, daje poczucie uczestniczenia w czymś limitowanym i wzbudza emocje – zarówno pozytywne, jak i negatywne. A to, w marketingu, jest bezcenne.
Wracając do samego przepisu – nie musicie lecieć za Ocean, żeby zjeść dobre ciastko. A może nawet uchronicie się przed bólem brzucha? :D
Te ciasto to wariacja na temat TEGO przepisu na sernik z brzoskwiniami. Proste i przyjemne. To deser, który zrobicie w godzinę przed przyjściem gości!
Czas przygotowania: 15 minut + ok. 10-12 min pieczenia + 30 minut dodatki
Potrzebny sprzęt:
waga kuchenna (zawsze!)
2 miski
Garnuszek/patelnia
Szpatułka silikonowa
Rózga
Mikser ręczny lub planetarny w końcówką do ubijania
Piekarnik
Papier do pieczenia
Deska + nóż
Nie obraź się, ale reszta przepisów jest tylko dla moich wspierających subskrybentów, dzięki którym powstaje mój newsletter. Jeśli chcesz dmuchnąć mi w skrzydła i mieć dostęp do przepisów na ponad 160 smakołyków, historii i porad - przejdź na płatną wersję Wypiekoterapii. Możesz wykupić dostęp na miesiąc lub na rok. Dziękuję!





