(+) Cynamonki – klasyki bez udziwniania!
Ale z zastosowaniem kilku bardzo dobrych rad. W domu znowu lepsze niż z piekarni!
Hipnotyzująca, cynamonowa spirala, krem sernikowy spływający wolniutko i przyjemna miękkość pod zębami. Nie da się ich jeść w pośpiechu. Ratują nas przed szarugą i udowadniają, że piekarnik to najlepszy terapeuta.
Żaden sklepowy wypiek, żadna czekolada, żaden kubek kawy nie zastąpi momentu, gdy wyjmujesz z piekarnika CYNAMONKI i smarujesz je jeszcze ceipłe sernikowym kremem. To smak przytulenia i spokoju. Nie da się ich kupić w takiej wersji jak domowa!!!
Każdy składnik ma znaczenie, czyli jak to działa
Tangzhong (mąka + mleko podgrzane na kleik) – to trik azjatyckich piekarzy. Podgrzewając mąkę z mlekiem, sprawiamy, że skrobia zamyka w sobie wilgoć. Dzięki temu bułeczki są miękkie jak poduszeczki i nie wyschną przez dobre kilka dni.
Mąka typ 500/550 – w niej ukryty jest gluten, czyli białko, które podczas wyrabiania tworzy sprężystą siatkę. Ta siatka działa jak balonik – zatrzymuje powietrze produkowane przez drożdże i daje nam puszyste, lekkie ciasto.
Drożdże instant – zjadają cukier i produkują dwutlenek węgla (bąbelki, które spulchniają ciasto) oraz aromaty. To one sprawiają, że ciasto rośnie i pachnie drożdżowo. :D
Cukier – nie tylko słodzi, ale też karmi drożdże, pomaga im szybciej wystartować. W piecu odpowiada za karmelizację – dlatego bułeczki mają złoty kolor i lekko karmelowy posmak.
Sól – kontrast do słodyczy i regulator pracy drożdży. Bez niej ciasto rosłoby jak szalone, ale bez kontroli – dzięki niej mamy równe i opanowane bułeczki.
Mleko w proszku (opcjonalne) – to taki polepszacz. Dodaje mlecznej słodyczy, poprawia strukturę miękiszu i sprawia, że bułeczki są bardziej miękkie.
Jajko – daje ciastu kolor, smak i strukturę. Żółtko dodaje tłuszczu i delikatności, białko spaja całość. Dzięki niemu ciasto jest bogatsze i bardziej elastyczne.
Mleko – źródło wilgoci i smaku. Sprawia, że ciasto nie jest suche, tylko miękkie i wilgotne w środku.
Masło – dodaje ciastu maślanego aromatu, lekko je zmiękcza i daje to uczucie rozpływania się w ustach.
Nadzienie (masło + cukier + cynamon) – serce cynamonek. Masło działa jak klej, cukier podczas pieczenia zamienia się w karmel, a cynamon to ta właściwa nuta, bez której bułeczki straciłyby duszę.
Krem z serka kremowego – koronacja dzieła. Serek dodaje lekkiej kwasowości, palone masło aksamitności i karmelowego posmaku, a cukier – oczywiście słodyczy. To właśnie kontrast między ciepłą, puszystą bułeczką a gładkim kremem sprawia, że każdy kęs to czysta poezja.
Dlaczego warto upiec je samodzielnie?
Bo to wspaniały proces, który uspokaja – wyrabianie ciasta rozładowuje stres, obserwowanie jak rośnie daje satysfakcję, a zapach pieczenia…ludzie, no tego nie da się kupić w żadnym sklepie! Niczego lepszego tej jesieni nie zrobisz dla siebie i bliskich.
A co najlepsze, z poniższym bardzo szczegółowym przepisem – TO NIE BĘDZIE TRUDNE!
FILMIK Z PRZYGOTOWANIA TEGO PRZEPISU
Potrzebny sprzęt:
Rondel (do przygotowania tangzhongu)
2 miski
Mikser planetarny (lub ręczny) z hakiem do ciasta
Wałek do ciasta
Nić dentystyczna (do krojenia roladki na równe kawałki – nić daje super efekt, nie zgniata ciasta!)
Forma do zapiekania (u mnie 28 cm średnicy)
Folia spożywcza lub ściereczka (do przykrycia podczas wyrastania)
Rózga i łopatka silikonowa
CYNAMONKI (12-14 sztuk):
Tangzhong:
45 g mąki (typ 500 lub 550! Koniecznie)
200 g wody
Nie obraź się, ale reszta przepisu jest tylko dla moich wspierających subskrybentów, dzięki którym powstaje mój newsletter. Jeśli chcesz dmuchnąć mi w skrzydła i mieć dostęp do przepisów na ponad 160 smakołyków, historii i porad - przejdź na płatną wersję Wypiekoterapii. Możesz wykupić dostęp na miesiąc lub na rok. Dziękuję!



